niedziela, 14 lipca 2013

Powietrze można wdychać i wydychać tak,
jak się czyta lektury nadobowiązkowe,
wybaczenie skasować i zostawić
w którymś z pociągów do wieczności,
wypłakane oczy i złamane serca
darować i pogrzebać.

Tylko nie te minuty i godziny życia
które nigdy się nie wydarzyły
nieroześmianie serdecznie chichoty
rozchlapywane niechcący dookoła,
małe rozumne spojrzenia,
obecności przyklejonej na zziębnięte dusze
jak rozgrzewający plaser,
i sukienki, która nie zmokła.
Tego darować nie można!

Całe to bogactwo umarło
przez samolubny, chwilowy kaprys 
unieszczęśliwienia jednego człowieka.

niedziela, 23 czerwca 2013

Z piątku na sobotę


noc uporczywie nie pozwala zasnąć
alkohol we krwi rozpuszcza skrzepy połamanych serc
dym zadusza
dusza ulatnia się
w rytm przepoconych ciał
tańczą plastikowe karty
wąską stróżką potu
spływa po grzbiecie
wszechmocne znieczulenie
 ogólnosobotnie
we wspólnych żyłach
od ciała do ciała
spaceruje Johny Walker
z plasterkiem pomarańczy
jak prosię z jabłkiem w pysku.
bawmy się 
przecież życie to tylko 
happy biforek
przed stypą.

.

czwartek, 7 lutego 2013

już prawie go złapałam za koniuszek ogonka
przechylona niebezpiecznie przez płaszczyznę czasu
ale nie mogłam przecież opuścić ostatniego tańca
na pajeczynie rozpiętej między snem a rzeczywistością

zwinął się w kłębek i zasnął na parapecie
potrącił go roztańczony wiatr
spadł kamieniem z serca
wprost do pustej butelki po winie
nienapisany wiersz
o sensie życia.

czwartek, 10 stycznia 2013

cień za oknem  śpiewa
 kołysankę o zamorzu zagórach i zalasach
drapie kosmata myśl natrętnie zwoje mózgowe
błąka się uśmiechem smutnym
gdzieś w przestrzeni twarzoczaszki
na ławce płacze ona
obojętnie odszedł on
potem pił i bił żonę
jakąś, raczej swoją
i dzieci też miał
co płakały samotnie
na  ławce
pod czyimś oknem
kto patrzył ślepy jak kret i pisał wiersze?
ten sam cyrk
te same kości wybieleją od słońca
 te same ciała zeżre czas
te same oczy zgasną
wszędzie widzę trupy.

TRZYTYSIĄCECZTERYSTADZIEWIĘĆ



3409
oczekujących, najniepotrzebniejszych,
wiszących w powietrzu wyrzutów sumienia;
na poźniej,
na za chwilę,
za parę lat.
list miłosny,praca, wycieczka wygrana w sposób magiczny.
jak smutno im musi być w tej skrzynkowej trumnie?
nigdy nie otwarte, nie przeżute,
bezodwagowo zepchnięte na margines,
najzupełniej w świecie,
nieodebrane maile.